Nośmy bezpiecznie – w trosce o swoje ciało! Fizjoterapeutka Joanna Szlenda FizjoNosi 1
Nośmy bezpiecznie – w trosce o swoje ciało! Fizjoterapeutka Joanna Szlenda FizjoNosi

Nośmy bezpiecznie – w trosce o swoje ciało!

Rodzice, z którymi spotykam się na konsultacjach czy warsztatach chustonoszenia często dziwią się, że pierwsze pytanie, które zadaję to: "Jak się czujesz?". Jest to naprawdę szczere zdziwnienie! Przecież na pokładzie mamy bobasa, który jest bohaterem spotkania i to on jest tu najważniejszy.

Czy na pewno?

Przecież to wy, rodzice, musicie być na siłach zawiązać, dociągnąć chustę. To wy później będziecie nosić, bujać swoje dziecko, to wasz organizm musi podołać nowym obowiązkom związnym z zaspokajaniem potrzeb nowego członka rodziny. Organizm, który w przypadku mam przeszedł w ostatnim czasie bardzo wiele i potrzebuje przede wszystkim wsparcia i regeneracji. W ciągu 9 miesięcy w ciele mam doszło do szeregu zmian umożliwiających rozwój dziecka i jego późniejsze przyjście na świat: rozluźnienie więzadeł, rozciągnięcie ściany brzucha, przesunięcie środka ciężkości skutkujące pogłębieniem krzywizn kręgosłupa, zmiana toru oddechowego, a także osłabienie mięśni dna miednicy. Dodatkowo po porodzie źródłem dyskomfortu mogą być blizny po cięciu krocza lub cięciu cesarskim. Ciało mamy potrzebuje wiele czasu na pełną regenerację – zdecydowanie więcej niż 6 tygodni połogu. Idealnie byłoby, gdyby kobiety parę tygodni po porodzie mogły odpoczywać i nabierać sił, ale życie jest życiem i pojawiają się sytuacje, w których po prostu musimy nosić pomimo bolących pleców czy ciągnących szwów. Wtedy do akcji bohatersko wkracza chusta! Zawiązana prawidłowo pozwoli nam bezpiecznie dla naszego organizmu przetrwać trudny czas czwartego trymestru.

Bezpiecznie – czyli jak?

O bezpiecznym noszeniu dzieci powiedziano już wiele (choć nigdy za wiele, to jasne), natomiast o bezpieczeństwie noszącego – ciągle za mało. Noszenie w chuście czy nosidle powinno rozkładać ciężar ciała dziecka dając efekt odciążenia, powinno wspierać prawidłową postawę mamy, umożliwiając tym samym aktywację mięśni dna miednicy i mięśni głębokich odpowiadających za stabilizację kręgosłupa. Noszenie nie może za to powodować dyskomfortu, bólu, ciągnięcia czy napięcia.

Jak to osiągnąć?

Jeśli chcecie nosić dobrze i bezpiecznie, warto uczyć się chustonoszenia pod okiem doradcy. Zauważmy, że nie każde wiązanie będzie dla nas tak samo odpowiednie, dlatego doradca noszenia, zbierze wywiad i wypyta nie tylko o stan zdrowia dziecka, ale też wasz. Spyta o przebieg porodu, o wasze dolegliwości, bóle i samopoczucie. Na tej podstawie będzie w stanie dobrać odpowiednie wiązanie. Inaczej wasze ciało będzie wspierać kangurek, inaczej kieszonka, jeszcze inaczej plecak. Poza doborem wiązania istotną kwestią jest nadanie i utrzymanie odpowiedniego napięcia chusty – to przecież jej prawidłowe dociągnięcie daje efekt odciążenia i stabilizacji. Doradca zwróci również uwagę na to, jaką postawę przyjmuje rodzic podczas samego procesu wiązania oraz jak jego ciało układa się z już zamotanym bobasem. Bardzo często obserwujemy odruchowe odchylanie się do tyłu w obawie o główkę dziecka. Dochodzi wtedy do przeprostu w odcinku lędźwiowym kręgosłupa, rozciąga się już i tak osłabiona ściana brzucha (u mam z rozstępem mięśnia prostego może pojawić się w tym momencie charakterystyczny stożek), napinają się przy ramiona i kark. Auć! To naprawdę boli i zupełnie nie jest tym, co chcielibyśmy zafundować młodym rodzicom. Rozumiem jednak ich obawy, dlatego sugeruję, że chcąc odchylić tułów powinni zejść nisko na nogi, ugiąć je i na nich balansować. Dzięki temu utrzymujemy prosty kręgosłup, umożliwiamy aktywację mięśnia poprzecznego brzucha, co daje nam stabilizację. Ogromnie ważna jest postawa rodzica po dociągnięciu i zawiązaniu węzła – ostatecznie to w tej pozycji spędzi najbliższe godziny. Miednica powinna być ustawiona w pozycji pośredniej między przodo- a tyłopochyleniem, dzięki czemu możliwa będzie aktywacja mięśni dna miednicy i mięśni głębokich, zaś ich napięcie ustabilizuje tułów, kręgosłup. Nie powinniśmy wciągać brzucha! Oddech powinien być swobodny, skierowany na "dolne żebra", brzuch miękki, ramiona i kark rozlużnione. Po zawiązaniu bobasa warto obejrzeć się w lustrze – nie tylko po to, by ocenić pozycję dziecka, ale też po to, by sprawdzić czy nie odchylamy się do tyłu, nie garbimy się, nie wysuwamy głowy w przód robiąc tzw. "żółwia" ;). Zaokrąglając ramiona zmniejszamy objętość klatki piersiowej, spłycamy oddech, zwiększamy ciśnienie w jamie brzusznej, co obciąża dno miednicy. Taka postawa utrzymywana przez wiele godzin w ciągu dnia jest w stanie narobić wiele złego i skutecznie opóźnić powrót do formy sprzed ciąży.

Co powinno zaniepokoić?

Pamiętajmy, że noszenie w chuście czy nosidle powinno być wygodne. Jeśli podczas noszenia poczujesz ciężar w dole brzucha, uczucie ciała obcego w pochwie, ucisk na pęcherz moczowy bądź ból kręgosłupa, stawów – przerwij to. W takim przypadku noszenie nie jest bezpiecznie i ewidentnie coś jest nie tak. Być może jest to kwestia źle dobranego wiązania, być może niepoprawnego dociągnięcia. Zazwyczaj jednak tego typu dolegliwości warto skontrolować u fizjoterapeuty uroginekologicznego, mogą one bowiem świadczyć o dysfunkcjach dna miednicy, lub innych problemach w naszym ciele. Bardzo zachęcam Was do takiej wizyty. Nie bagatelizujcie niepokojących objawów, nie czekajcie. Im szybciej spotkacie się ze specjalistą, tym lepiej. Mamo! Nie zapominaj o sobie, kiedy już urodzi się bobas. Jesteś równie ważna. Dbaj o siebie!


Autorka: 

Joanna Szlenda
Mama, fizjoterapeutka i doradca noszenia ClauWi,
FizjoNosi www.facebook.com/FizjoNosi
Specjalizuje się w pracy z kobietami w ciąży i po porodzie.

Komentarze do wpisu (1)

12 kwietnia 2019

Ogrom wiedzy w przystępnej formie. Faktycznie jako mamie zdarza mi się zapominać o sobie, dzięki za przypomnienie, ze należy dbać o siebie także dla dziecka! Przeczytałam z zainteresowaniem, oby więcej takich artykułów!

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl